Chorwacja - pełna relacja z podróży samochodem nad Adriatyk

Plaża Campingu Labaduza, Ciovo, Trogir, Chorwacja

Gdzie pojechać i co robić na majówkę - wiele osób staje każdego roku przed tym dylematem. Czy w ogóle gdzieś jechać? Pogoda w Polsce bywa o tej porze roku dość niepewna, a ceny biletów lotniczych i wycieczek zagranicznych wyżyłowane do granic możliwości. Może więc warto zaoszczędzić pieniądze i cenne dni urlopowe na dogodniejszy termin?

Chorwacja - ten kierunek przyszedł mi do głowy, gdy myślałem o swoim, tegorocznym wyjeździe majowym. 1 i 3 maja wypadały idealnie, więc wystarczyły tylko 3 dni urlopu w pracy i miałem cały tydzień wolnego. Szybki rzut oka na pogodę, zapowiada się ok, mogą zdarzyć się przelotne deszcze, ale nie będzie źle, pierwsze podsumowanie kosztów hm... chyba damy radę, czas przejazdu, noclegi... zapadła decyzja - JEDZIEMY i to.. KABRIOLETEM - w końcu to (jak mówią) kraj z najpiękniejszym wybrzeżem w Europie, więc będzie co podziwiać!

Przygotowanie samochodu do podróży

Przygotowanie samochodu do podróży to bardzo istotna część wyjazdu do Chorwacji. Po pierwsze pojazd musi być sprawny (wiadomo) i w miarę pewny, tak, aby bezstresowo przejechać te 3000 km w obie strony. Jeśli nie jesteście pewni czy nic nie wymaga wymiany w Waszym samochodem, dobrym pomysłem będzie pojechać na przegląd na stację diagnostyczną - niech diagnosta sprawdzi chociaż podstawowe elementy jak zawieszenie i hamulce - nie powinniście za to zapłacić więcej niż 30zł (chyba, że od razu poprosicie o pieczątkę do dowodu rejestracyjnego).

Kolejna ważna rzecz to dobre Assistance zapewniające holowanie w całej Europie. Nawet niemalże nowy samochód może się zepsuć, a koszt zamówienia lawety na własną rękę może nas przerazić, dlatego przezorny zawsze zabezpieczony. Takie ubezpieczenie znajdziemy już nawet za ok 60zł na miesiąc w najtańszym wariancie, więc w tym przypadku nie warto oszczędzać i takie ubezpieczenie wykupić.

Uwaga dla osób, które mają samochód w leasingu - wiele firm ubezpieczeniowych oferuje Assistance w Podróży tylko dla samochodów, które są zarejestrowane na osoby prywatne, jeśli macie samochód w leasingu to może się okazać, że pozostaje Wam wykupienie ubezpieczenia w firmie, gdzie macie polisę OC i AC - koszty w tym przypadku mogą być nieco większe.

W moim przypadku ubezpieczenie było niestety droższe - kosztowało 500 zł, ale dzięki temu mój samochód został ubezpieczony także od ewentualnej kradzieży i rozbicia w wariancie serwisowym, a holowanie miałem zapewnione aż do 500 km od granicy polski.

BMW Z3 na plaży w ChorwacjiBMW Z3 na plaży w Chorwacji

Winiety i koszt autostrad na trasie Polska - Chorwacja

Wbrew pozorom to dość istotny koszt w budżecie całego wyjazdu. Jazda do Chorwacji poza autostradami chyba nie ma sensu - przynajmniej według mnie. Ja wybrałem trasę przez Czechy i Austrię, a więc potrzebowałem winiety na:

  • Czechy: winieta na 10 dni kosztuje 310 koron czeskich, czyli ok 50zł (30 dni za 440 CZK, czyli ok 70zł)
  • Austria: winieta na 10 dni kosztuje 8,8 Euro. (60 dni za 25,30 Euro)
  • Słowenia: tej winiety nie kupowałem - kosztuje 15 Euro na 7 dni (30 Euro za 30 dni). Jadąc do Chorwacji, przez Słowenię przejeżdżamy jedynie około 60 km, a dodatkowo część autostrady jest dopiero na etapie budowy (uwaga! budowa autostrady ma być zakońćzona w 3cim kwartale 2018 i wtedy cały odcinek od granicy austryjackiej, aż do chorwackiej będzie płatny). Bez trudu ominiemy płatną autostradę ustawiając na nawigacji punkty pośrednie: Trate, Gocova, Cvetlin i dalej miejsce docelowe w Chorwacji.
  • Chorwacja: za autostrady płacimy na bramkach - tak jak w Polsce. Niestety opłaty są dość wysokie. Za przejazd od granicy Słowenii do Splitu (w jedną stronę) zapłacimy około 130zł (odcinek MACEL - ZAGRZEB -> 30zł, ZAGRZEB - RIJEKA - 100zł)

UWAGA: W winiety można się zaopatrzyć już w Polsce (punkty PZM, sklepy internetowe), lecz zapłacimy wtedy nieco wyższą cenę. Ja kupowałem winiety podczas podróży, już za granicą - zatrzymywałem się na pierwszej stacji benzynowej i bez problemu udawało mi się zakupić winiety - nie zajmowało to więcej niż 15 minut, a było dodatkową okazją do rozprostowania kości ;)

Szczególnie odradzam zakup winiet w Polsce, przed samą granicą czeską - ceny są wtedy znacznie wyższe.

Prowiant - czy warto się zaopatrzyć w jedzenie przed wyjazdem?

Zarówno produkty spożywcze jak i jedzenie w restauracjach jest w Chorwacji znacznie droższe niż w Polsce. Zawsze uważałem Chorwację za kraj dość tani (podobno tak było ok 10 lat temu), ale gdy zobaczyłem menu w pierwszej lepszej restauracji w Zadarze, złapałem się za głowę i zrozumiałem czemu wszyscy przyjeżdżają tutaj do dobrze wyposażonych apartamentów z kuchnią i zabierają bagażnik pełen jedzenia - z takim zapleczem wyjazd wyjdzie znacznie taniej!! I ja następnym razem także tak zrobię :)))

Jeśli chcemy zjeść coś regionalnego na mieście, zapłacimy za danie dla 1 osoby około 60zł. Wyjątkiem jest tutaj Cevap, który możemy znaleźć od ok. 35zł - jest to danie o korzeniach tureckich, podobne do znanego u nas Kebaba, z mielonej cięlęciny/wołowiny. Pizza, w zależności od ilości składników od 40zł. Alkohole są już w lepszych cenach: kufel piwa 0,5 litra od 8zł, kieliszek wina od 12zł.

Butelk wina w małym sklepiku na wyspie HvarButelk wina w małym sklepiku na wyspie Hvar

Produkty spożywcze w supermarkecie też nie należą do najtańszych. Filet z kurczaka w promocji w Lidlu ok 20zł/kg, 100g sera Emmentaler - 2zł, jogurty ok 2zł, chleb ok 5zł, butelka wody 1,5 litra 3zł. Wino od 12zł za butelkę, piwo ok 5zł/butelka.

Woda w małym sklepiku w dzielnicy turystycznej - 6zł za butelkę (zazwyczaj 1 litr).

Noclegi w Chorwacji - jak i kiedy rezerwować?

W miejscowościach turystycznych (np. na wyspie Hvar) po wyjściu z autokaru/autobusu jesteśmy otaczani przez właścicieli lokalnych apartamentów, którzy proponują nam nocleg. Może być to dobra opcja dla osób spontanicznie planujących wyjazd - możemy jednak trafić na sytuację, że wszystkie tanie noclegi będą wyprzedane i będziemy musieli wybrać coś droższego - dlatego ja polecam zarezerwować noclegi z wyprzedzeniem już w Polsce (np. Booking.com) - mamy wtedy większą kontrolę i przewidywalność całkowitych kosztów naszego wyjazdu. Noclegi rezerwowałem przez portal Booking.com - średnio wyszło około 130zł za noc (25-30 Euro) - jednak w szczycie sezonu można spodziewać się wyższych cen (podróżowałem w maju).

Jadąc samochodem musimy pamiętać także o zaplanowaniu przystanków na trasie - czy damy radę dojechać na miejsce za jednym razem? Czy musimy gdzieś przenocować? A może prześpimy się kilka godzin w samochodzie? Pewnie będziecie jechać latem, więc można brać pod uwagę kilka wariantów.

Tydzień w Chorwacji - Plan wyjazdu dzień po dniu

Gdy już wszystko mamy zaplanowane pozostaje oczekiwać na pierwszy dzień podróży ;)

Dzień 1

Z Warszawy wyjeżdżamy w piątek w piątek po pracy - niestety ciężko było wygospodarować dodatkowy dzień urlopu, ale udało się wyjść z biura o godzinie 14tej, dzięki czemu pół godziny później jesteśmy już w drodze. Ruch na wylotówkach z Warszawy (bo stąd jedziemy) zaczyna się zagęszczać - mamy w końcu weekend majowy. Naszym celem jest miejscowość Hustopece w Czechach, blisko granicy czesko-austriackiej, gdzie mamy już zarezerwowany nocleg. Nawigacja kieruje nas autostradą A2 na Łódź, a potem na węźle Łódź-Północ w lewo, w kierunku południowym. Jazda przebiega sprawnie, korki łapią nas w okolicach Częstochowy na DK1, ale dzięki nawigacji google maps udaje się je sprawnie ominąć.

Pierwszy postój robimy już blisko granicy polsko-czeskiej - na stacji benzynowej. Kupujemy kawę i pytamy o ceny winiet (sprzedawane są w osobnym sklepiku) - okazuje się, że czeska winieta na 10 dni kosztuje aż 70zł, więc rezygnujemy z zakupu. Miła Pani z obsługi stacji benzynowej doradza, żeby winietę kupić na pierwszej stacji za granicą. Posłuchaliśmy się tej rady i faktycznie udaje nam się kupić winietę - mimo późnej pory w kolejce na stacji stało około 10 osób - czas oczekiwania nie był zbyt długi - maksymalnie 15 minut.

Winietę czeską naklejamy na przedniej szybie, po stronie pasażera, nad naszą naklejką z numerem rejestracyjnym.

Za Ostrawą zatrzymujemy się ponownie i tankujemy paliwo - cena jest dość wysoka - około 5,25zł (w Polsce paliwo kosztowało ok 4,75zł dzień wcześniej).

Na czeskich autostradach napotykamy mnóstwo zwężeń (jedziemy na trasie Ostrawa - Brno - kierunek na Bratysławę), ale dojeżdżamy sprawnie do celu. Około godziny 21:30 jesteśmy w miejscowości Hustopece w hotelu/motelu Formanka Hotel & Camp (32 Euro/noc). Można tutaj coś zjeść i napić się czeskiego piwa (ceny są bardzo przystępne, na pewno niższe niż w Polsce, my osobiście nic nie zjedliśmy, ale piwo kosztowało około 5zł za 0,5 litra).

W sumie tego dnia przejechaliśmy około 600 km.

Dzień 2

Wstajemy wcześnie rano i wyruszamy w dalszą drogę. Po około 50km przekraczamy granicę czesko-austriacką i ponownie na pierwszej napotkanej stacji kupujemy winietę - 8,80 Euro za 10 dni - autostrada w austrii nie zaczynała się od samej granicy, ale lepiej bez niej nie wjeżdżać na autostradę (jest automatyczny system kontroli winiet). Winietę austriacką naklejamy na środku szyby, za lusterkiem wewnętrznym.

Drogi w Austrii są doskonałe, ale trzeba uważać na fotoradary, które są dość gęsto rozstawione na drogach (a także na autostradach). Dodatkowo na obwodnicy Wiednia ruch potrafi być spory i możemy trafić na korek - lepiej omijać ten odcinek w godzinach szczytu.

Po około 300 km robimy dłuższy przystanek w mieście Graz w Austrii - spędzamy około 3 godzin na zwiedzaniu miasta - to mieszanka stylów architektonicznych od średniowiecza do nowoczesności.

Kunsthaus - muzeum sztuki nowoczesnej w GrazKunsthaus - muzeum sztuki nowoczesnej w Graz

Jemy mały obiad (Tortilla po 8 Euro za osobę) i robimy małe zakupy w supermarkecie (10 Euro) i jedziemy dalej. Przed granicą słoweńską tankujemy - płacimy 43 Euro - czyli 1 litr PB95 za 1,26 Euro (na Słowenii paliwo będzie droższe, więc warto zatankować przed granicą). Omijamy słoweńską autostradę ustawiając na nawigacji punkty pośrednie: Mureck (miasteczko w Austrii przed samą granicą) - Trate - Gocova - Ptuj i następnie wracamy na autostradę - kierunek Zagrzeb. Droga przez Słowenię jest dobra, ruch niewielki - UWAGA na patrole policji - zdarzają się radiowozy z “suszarką”. Według google maps przejazd przez Słowenię bez korzystania z austostrady zajmuje tylko 40 minut dłużej (nadkładamy ok. 12 km).

Na granicy słoweńsko-chorwackiej możemy trafić na kolejkę do odprawy granicznej (Chorwacja jest poza strefą Schengen - do przejazdu wystarczy dowód osobisty) - my musieliśmy poczekać około 30 minut na wjazd.

Od granicy zaczyna się już autostrada, którą dojedziemy nad samo wybrzeże. Za przjazd płacimy na bramkach, tak samo jak w Polsce. Niestety (także podobnie jak u nas) ceny za każdy odcinek są dość wysokie, ale gdyby nie to one to dojazd nad morze byłby chyba w ogóle niemożliwy.

Nasz dzisiejszy cel to Jeziora Plitvickie, a więc w miejscowości Karlovac zjeżdżamy z autostrady (opłata za przejazd wyniosła 48 HRK (27zł) za odcinek do Zagrzebia + 19 HRK (10zł) za odcinek Zagrzeb - Karlovac.

Nocleg mamy w miejscowości Grabovac (30 Euro - naprawdę przyjemny House Marinic). Po zjeździe z autostrady jedziemy już normalną jednopasmówką, ale ruch jest niewielki.

W sumie tego dnia przejechaliśmy około 600 km i rozpoczynamy zwiedzanie Chorwacji :)

Wodospady w jeziorach PlitvickichWodospady w jeziorach Plitvickich

Dzień 3

Z samego rana wybieramy się na zwiedzanie jezior Plitvickich - znanego Parku Narodowego, którego główną atrakcją jest 16 jezior połączonych wodospadami - naprawdę warto zobaczyć to miejsce!

Korzystamy z wejścia Ulaz 1 - samochód zostawiamy na parkingu płatnym - 10 HRK za godzinę (6 zł). Wybieramy najpopularniejszą trasę, czyli szlak “C”, dzięki któremu zobaczymy największe atrakcje parku.

Zwiedzanie zajęło nam około 5-6 godzin, więc nie warto zatrzymywać się tutaj na kolejny nocleg (jeśli o tym myśleliście). Około godziny 16 wyruszamy w dalszą drogę. Tym razem naszym celem jest miasto Zadar, które leży już na wybrzeżu. Ponownie jedziemy autostradą i płacimy na bramkach 24 HRK (14 zł).

Na kolejny wybieramy Rooms Kresan w Zadarze, cena za noc to 28 Euro- standard jest ok, ale trochę daleko od centrum miasta. Robimy jeszcze zakupy w supermarkecie (produkty na śniadanie oraz wino i ser na wieczór) - za niewielkie zakupy płacimy 180 HRK (100zł)

Wieczorem zwiedzamy miasto i jemy kolację (restauracja Konoba Bonaca) - za 2 dania i kieliszek wina i kufel piwa płacimy 200 HRK (112 zł).

Zachód słońca na nadmorskim deptaku w ZadarzeZachód słońca na nadmorskim deptaku w Zadarze

Późno docieramy do apartamentu i idziemy od razu spać.

Dzień 4

Kolejny raz wstajemy wcześnie rano i wyruszamy do naszego następnego celu: miasteczka Trogir. Przejazd zaplanowaliśmy malowniczą drogą “Jadranką”, która biegnie wzdłuż samego morza i zwana jest też autostradą słońca lub magistralą adriatycką. Zatrzymujemy się kilka razy podziwiać widoki i wypić kawę - 20 HRK (12 zł) za dwie.

Mimo rekreacyjnego tempa przejazdu w okolice Trogiru docieramy dość szybko i z racji wczesnej pory postanawiamy zajrzeć jeszcze do Splitu. Udaje nam się znaleźć miejsce do parkowania w bezpłatnej strefie i ruszamy na zwiedzanie miasta. O samym mieście znajdziecie wiele artykułów, więc nie będę tutaj dużo pisał na temat samego zwiedzania. My na spokojny spacer po mieście potrzebowaliśmy około 3 godzin. Na mieście kupujemy wodę 10 HRK i lody - 1 gałka po 8 HRK (4,5 zł).

Pałac Dioklecjana w SpliciePałac Dioklecjana w Splicie

Podczas wyjazdu chcemy zobaczyć także wyspę Hvar o której słyszeliśmy dużo dobrych opinii. Planujemy 1-dniową wycieczkę w środę (Dzień 6.) i nie chcemy zabierać ze sobą samochodu, więc na terminalu promowym rezerwujemy bilety na prom Jadrolinija, który pływa między wyspą a Splitem - 55 HRK w jedną stronę od osoby, czyli w sumie płacimy 220 HRK (125 zł) za bilety dla 2 osów w tą i z powrotem.

Tym razem w ramach obiadu zjadamy włoskie calzone, kupione w jednej z piekarni na starym mieście - 24 HRK za sztukę (13,5zł/szt)

Zaczyna robić się już późno więc jedziemy do wcześniej zarezerwowanego noclegu w mieście Trogir. Tym razem jest to Hotel Villa Katarina - za 4 noce płacimy 108 Euro i nawet mamy śniadanie w cenie. Standard hotelu jest całkiem niezły i wydaje nam się, że cena za noc w sezonie musi być znacznie wyższa.

Po drodze zatankowaliśmy jeszcze samochód do pełna - za niecałe 39 litrów PB95 płacimy 376 HRK, czyli dość dużo - 212zł to wychodzi ok. 5,43zł/litr.

Wieczór spędzamy przy zakupionych wcześniej winie i serach.

Dzień 5

Jak do tej pory pogoda nas nie zawodzi (przypominam, że jest maj ;)) i ten dzień spędzamy na zwiedzaniu samochodem najbliższej okolicy. Zaczynamy od plaż na wyspie Ciovo (na niej leży też nasz hotel) - trafiamy na dziką plażę (duże kamienie, sporo jeżowców w wodzie) niedaleko campingu Labadusa. Widać tutaj, że sezon jeszcze się nie rozpoczął - jesteśmy jedynymi turystami, a na campingu trwają dopiero przygotowania do przyjęcia pierwszej fali turystów. Próbujemy wejść do wody, ale jest zimna - według internetowej prognozy pogody ma tylko około 18 stopni. Po jakimś czasie jedziemy na kolejną plażę - tym razem na sam koniec wyspy. Tutaj także jesteśmy sami, ale miejscówka jest przyjemniejsza - na plaży drobne kamyki, a w wodzie ani śladu jeżowców. Spędzamy tutaj kilka godzin na odpoczynku i relaksie.

Miasteczko Seget VranjicaMiasteczko Seget Vranjica

Następnym punktem dnia jest miasteczko Seget Vranjica - jedziemy tam z ciekawości i z nadzieją, że znajdziemy jakąś tanią restaurację, gdzie uda się coś zjeść. Niestety samo miasteczko jest nieciekawe (przynajmniej o tej porze roku), a w jedynej otwartej restauracji ceny dość wysokie. Wypijamy jedynie kawę 12 HRK/szt (7zł/szt) i wracamy do Trogiru. Po drodze robimy jeszcze zakupy (woda, wino, sery) - płacimy ok 140HRK (80zł).

Kameralna plaża w Okrug DonjiKameralna plaża w Okrug Donji

W Trogirze zostawiamy samochód na płatnym parkingu (10 HRK/5,5PLN za godzinę) i idziemy zwiedzać miasteczko. Niewielka marina ma swój niepowtarzalny klimat i jest naprawdę urocza. Zwiedzanie nie zajmuje jednak długo - w godzinę obejdziemy wszystko bardzo dokładnie.

W jednej z restauracji na starówce zjadamy późną obiado-kolację - rachunek jest wysoki - za 2 dania (sardynki, zupę rybną, gnocchi) i herbatę płacimy 200HRK (112zł)

Na deser kupujemy jeszcze domowe lody w pobliskiej cukierni - faktycznie przepyszne! (10HRK/gałka - 5,5zł/gałka).

Urocza marina w TrogirzeUrocza marina w Trogirze

Spacerujemy jeszcze trochę po mieście, a wieczór spędzamy ponownie na hotelowym tarasie przy kieliszku wina.

Dzień 6

Zgodnie z wcześniejszymi planami dzisiaj płyniemy ze Splitu na wyspę Hvar. Wstajemy wcześnie rano i wyjeżdżamy z Trogiru (prom mamy o 8:30). Przejazd zajmuje nam ponad godzinę - sporo samochodów jest na autostradzie w kierunku Splitu i korkuje się przejazd przez most w Trogirze - w budowie jest nowy, szeroki most, więc pewnie ten problem niebawem ustąpi - podobno miał zostać otwarty już w 2017 roku, ale jest opóźnienie.

Samochód zostawiamy na małej uliczce, gdzie nie ma parkometrów - do portu jest stąd maksymalnie 10 minut na piechotę. Kupujemy także 2 jogurty i musli (60 HRK - 34zł), które muszą wystarczyć nam na śniadanie, ponieważ z racji wczesnej pory nie udało nam się zjeść w hotelu.

Prom do miasta Stari Grad płynie w jedną stronę około dwóch godzin. Nasz cel to miasto Hvar, więc musimy podjechać jeszcze autobusem - koszt 27 HRK za osobę w jedną stronę(15zł/osoba). Przy zejściu z promu warto wypatrywać autobusu i szybko ustawić się w kolejce, ponieważ wiele osób schodzących z lądu ma podobny plan, a autobus nie jeździ zbyt często - nam udało się załapać :)

Droga do miasta biegnie po zboczu góry, prawdziwe okazują się opowieści znajomych, że jest to jedno z najlepszych miejsc na wakacje w Chorwacji.

Widok na marinę i starówkę HvaruWidok na marinę i starówkę Hvaru

W mieście Hvar wypijamy tradycyjną kawę (6zł/szt), zwiedzamy miasteczko, zamek, a także pobliskie plaże. Podobnie jak wszędzie nie ma jeszcze za wielu turystów. Czuć, że jest tutaj chłodniej niż na kontynencie - wieje dość silny wiatr od strony morza.

Na popołudniową przekąskę zjadamy wrapy - 24HRK za szt (13zł/szt) i wypijamy kolejną kawę - 10HRK/szt. (6zł/szt)

Kamienista plaża na wyspie Hvar w ChorwacjiKamienista plaża na wyspie Hvar w Chorwacji

Prom powrotny mamy o godzinie 17:30 (ostatni jaki jest tego dnia), więc godzinę wcześniej ruszamy tym samym autobusem w drogę powrotną, do Splitu docieramy ok 19:45, a więc z niewielkim opóźnieniem.

Cały dzień prawie nic nie jedliśmy więc zaczynamy się rozglądać za czymś do jedzenia. Całe szczęście wieczorem w hotelu obejrzeliśmy odcinek “Makłowicz w podróży” z miasta Split i mamy na oku 3 lokale polecane w tym odcinku. Wybieramy Ostarija u Vidjakowi, ponieważ leży najbliżej miejsca, gdzie zaparkowaliśmy samochód.

Restauracja jest poza centrum i ceny są trochę niższe niż w innych lokalach, a więc decydujemy się usiąść - zamawiamy Risotto z tuńczykiem i Gnocchi z sosem pomidorowym. Potrawy okazują się smaczne, a ostateczny rachunek nawet nie taki wysoki - płacimy 120 HRK z herbatą (70zł).

Po udanym posiłku wracamy do naszego hotelu.

Dzień 7

Dzień zaczynamy od wizyty na plaży - tym razem wybieramy plażę campingu Labadusa, którą znaleźliśmy 2 dni wcześniej - na plaży są duże płaskie skały, na których można się położyć i nie ma jeżowców (chyba też jest to plaża publiczna, ale ciężko powiedzieć - nikt nas nie wygonił). Udaje nam się nawet wykąpać mimo ekstremalnych warunków temperaturowych ;)

Po relaksie na plaży wybieramy się na wycieczkę samochodem wzdłuż morza w kierunku Makarskiej - tutaj nas jeszcze nie było. Do samej makarskiej jednak nie docieramy - za miasteczkiem Omiś (warte zwiedzenia) droga zaczyna się podnosić i nie ma już ciekawych widoków, więc zawracamy.

Rzeka Cetina w mieście OmiśRzeka Cetina w mieście Omiś

Na koniec dnia trafiamy do Splitu, spacerujemy po starym mieście i zaglądamy do pozostałych restauracji odwiedzonych przez Makłowicza we wspomnianym wcześniej filmie. Ceny okazują się jednak dość wysokie i trafiamy drugi raz do restauracji Ostarija u Vidjakowi. Tym razem zamawiamy ponownie Gnocchi z sosem pomidorowym oraz Pasticada s njokima + napoje. Płacimy 160 HRK (90zł) i kolejny raz wychodzimy zadowoleni.

W drodze do hotelu tankujemy samochód do pełna - tym razem zbiornik był tylko w połowie pusty, a więc i rachunek niższy - 182 HRK za 19 litrów (103zł za 19 litrów).

Dzień 8

To już nasz ostatni dzień w Chorwacji, a do tego rano budzi nas odgłos deszczu. Zmieniamy więc plany, ponieważ pierwotnie mieliśmy wyjechać około południa i po krótkiej wizycie na plaży wyruszamy w drogę powrotną - aha, odwiedzamy jeszcze Lidla i za zakupy na drogę płacimy około 100 HRK (60zł).

Przez Chorwację jedziemy autostradami - na bramkach kasują nas w sumie na ok. 130zł. Autostradę na Słowenii ponownie omijamy bocznymi drogami, a w mieście Ptuj zatrzymujemy się w McDonaldzie - ceny już są niższe niż w Chorwacji - za 2 kanapki + napoje płacimy około 50zł.

Nocleg mamy zarezerwowany ponownie w Formanka Hotel & Camp w Hustopece (32 Euro - śniadanie w cenie) - spokojnie mogliśmy dojechać dalej - na miejscu jesteśmy około godziny 21 i nie jesteśmy w ogóle zmęczeni podróżą. Wypijamy jedno piwo na 2 osoby - około 5zł za kufel 0,5 litra.

Dzień 9

Wstajemy rano i chociaż planowaliśmy rozejrzeć się po okolicy to ruszamy w drogę do domu. Tankujemy już w Polsce - 194zł za pełny zbiornik paliwa i bez przeszkód docieramy do domu.

Podsumowanie wyjazdu do Chorwacji na własną rękę

Majowy wypad do Chorwacji udał się świetnie! Pozostaje jednak niedosyt - 9 dni, łącznie z przejazdem to trochę mało czasu, aby w pełni odkryć ten piękny kraj. Ba! Nawet 2-3 tygodnie mogą pozwolić nam na dokładne zapoznanie się tylko z częścią kraju. Po pierwszym wyjeździe nabraliśmy jednak ochoty na więcej i na pewno powrócimy ponownie. Tym razem na dłużej i bardziej na południe - starzy, chorwaccy wyjadacze powiadają, że im dalej na południe tym Chorwacja piękniejsza i bardziej zielona. Postaramy się także o jakiś zapas jedzenia z Polski - może uda się w ten sposób trochę zaoszczędzić. Z drugiej strony - raz się żyje, a chorwackie specjały kulinarne są z pewnością warte spróbowania!